Zaborski Sad
- zaborskisad
- 14 cze 2023
- 2 minut(y) czytania
Każde gospodarstwo powinno mieć jakąś nazwę. Taką, która odzwierciedla chociaż kawałek historii miejsca, aktywności w nim prowadzone albo charakter ludzi którzy w nim żyją. Siedlisko Zaborski Sad powstało w miejscu, w którym uprawiano sady. Bardzo dawno temu..we wsi Zabór.. Sad, a w zasadzie jego poniemieckie pozostałości, był pierwszym filarem gospodarstwa. Niezwykle zaniedbany, tajemniczy i bardzo stary drzewostan przyjął pogubionego na drodze życia wędrowca i dał nie tylko schronienie ale i pokarm- robaczywe jak cholera jabłka i kwaśne niczym połączenie żelek haribo i cytryny śliwki mirabelki. Ten pokarm był tak nieziemsko niedostępny! Morze haszczy i krzaków broniło dostępu do owoców renety. To, co było na początku było obrazem nędzy i rozpaczy. Nie jeden ostry bolec czy patyk przebił podeszwę buta. Dostanie się do jabłek było jak wyprawa po złote runo! Dostawszy się pod korony drzew człowiek miał wrażenie że przebył Mission Imposible. Gałęzie wplątywały się w kitkę, wchodziły do oczy spiąć przy okazji porostami otulającymi korę. Uff... Wyciągało się z kieszeni siatkę z biedy i jazda! Zbieranie musiało być szybkie, szczególnie po południu. Bo sad miał swoich mieszkańców. Od kotów zaczynając, na dzikach kończąc. Pamiętam że bałam się że nadepnę na dzikiego kota który chowa się pod kładącą się trawą. W tej trawie było całe możliwe życie- myszy, ryjówki, zaskrońce, jaszczurki. To wszystko buszowało gdzieś na powierzchni gleby, a ponad tym kotki z leśniczówki prowadziły swoje dochodzenie. Bywał i lis i koziołek ze swoją pannicą, bywała i locha z przedszkolem, które na początku wiosny również skrywało się pod przerośniętą, wysuszoną i kładzącą się trawą. Pierwszy gryz jabłka spotęgował pragnienie ratowania tego miejsca. Nie było nawet mowy o tym żeby się pozbyć tych drzew! Wiesz jakie to uczucie gdy gryziesz jabłko A miód płynie Ci po gębie?
Często słyszę pytanie "gdzie ma Pani ten sad?" Turyści myślą że nazwa mówi o plantacji drzew jabłoni. A ja odpowiadam- nazwa to uhonorowanie tego starego sadu który przetrwał tak wiele i dalej karmi. Wciskam petentowi jabłko w dłoń albo słoik musu. "Jedz człowieku, to zrozumiesz". I wtedy rozumie..
Dlaczego "zaborski"?
Dawno temu miałam psa. Pomieszkiwałam z tym psem na 4 piętrze bloku. Pies był duży i aktywny. Trzeba było duuuużo wędrować żeby zaspokoić potrzebę ruchu Piszczka. W ten sposób zwiedziliśmy wszystko co było do zwiedzenia w promieniu 30 km od Zielonej Góry. Bywaliśmy również nad stawami w Zaborze. Pewnego dnia jadąc z Czarnej do Zaboru zauważyłam jak nad łąką faluje powietrze. Aura na początku czerwca była zachwycająca. Powietrze nad trawami drgało, w przestrzeni roznosił się zapach ziół i dzwonek skowronka. Tafla Wapnianek iskrzyła się milionem złotych drobinek, maki swoją czerwienią przerywały morze zieleni, błękit nieba i aleja starych drzew niczym brama wejściowa zapraszały do krainy "Farfaraway". Skręciłam na Proczki. Wiedziałam że kiedyś tu osiądę. Nie spodziewałam się że tak szybko....


Komentarze